Jeżeli ktoś na początku września 2026 roku pomyślał: „Może tym razem rynek kryptowalut da nam spokojnie przeżyć kilka tygodni?”, to Bitcoin prawdopodobnie odpowiedział:
„Potrzymaj mi portfel”.
W ciągu kilku tygodni pojawiły się bowiem problemy wokół Zondacrypto, dyskusje o regulacjach w Polsce i USA, przepychanki wokół CLARITY Act, ruchy dużych instytucji, ostrzeżenia przed hakerami, problemy związane z bezpieczeństwem klientów, analizy sugerujące zarówno dalsze spadki, jak i potencjalny powrót BTC do wzrostów.
A gdzieś pomiędzy tym wszystkim Bitcoin próbuje po prostu zdecydować, czy bardziej podoba mu się poziom 75 tys., 80 tys., czy może znacznie wyżej.
Krótko mówiąc: wrzesień na rynku kryptowalut zdecydowanie nie był nudny.
Zaczęło się od Zondacrypto
Jednym z najgłośniejszych tematów w Polsce stała się sprawa Zondacrypto.
4 września podczas posiedzenia Sejmu premier Donald Tusk przedstawił informacje dotyczące śledztwa i przytoczył fragmenty zeznań świadka odnoszących się do osób związanych z giełdą. Informacje te dotyczyły m.in. relacji finansowych i kontaktów ze środowiskiem politycznym. Szczegóły przedstawione podczas posiedzenia można znaleźć w informacjach dotyczących nowych ustaleń w sprawie Zondacrypto.
Warto jednak zachować tutaj zimną głowę.
Zeznania świadka, informacje przedstawiane przez polityków czy medialne ustalenia nie są tym samym co prawomocne ustalenia sądu. W przypadku takiej sprawy szczególnie ważne jest więc rozdzielenie faktów procesowych, zarzutów i relacji medialnych.
Jednocześnie sprawa miała również wymiar czysto regulacyjny. Sejm ponownie nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta do ustawy dotyczącej rynku kryptoaktywów. Oznaczało to dalsze opóźnienie w tworzeniu polskich ram nadzoru nad tym rynkiem.
Kilka dni później rząd informował o dalszym rozwoju postępowania, a sprawa Zondacrypto zaczęła coraz mocniej łączyć się z szerszą dyskusją o bezpieczeństwie klientów giełd kryptowalutowych.
I tutaj pojawia się bardzo ważne pytanie:
co z pieniędzmi klientów?
Zondacrypto i termin dla poszkodowanych
Dla osób, które twierdzą, że zostały poszkodowane, sprawa przestała być już tylko medialnym serialem.
Według informacji przedstawianych w związku z postępowaniem upadłościowym operatora giełdy, osoby dochodzące swoich należności muszą zwracać uwagę na formalne terminy. W tym kontekście szczególnie istotny jest termin zgłaszania wierzytelności wskazywany w związku ze sprawą Zondacrypto.
Według dostępnych informacji sąd w Tallinie 27 sierpnia 2026 roku ogłosił upadłość BB Trade Estonia OÜ, operatora giełdy zondacrypto, a termin zgłaszania wierzytelności miał upływać 27 października 2026 roku.
Czyli sytuacja przeszła z poziomu:
„Coś jest nie tak z giełdą”
do poziomu:
„Teraz trzeba bardzo dokładnie czytać dokumenty”.
I to jest jedna z najważniejszych lekcji całej historii.
Bitcoin tymczasem patrzył na wykres
Kiedy polska część rynku zajmowała się Zondacrypto, Bitcoin miał własne problemy.
Jednym z interesujących punktów odniesienia stała się analiza PlanB dotycząca baz kosztowych posiadaczy BTC. Według przedstawionej analizy ważne skupiska znajdowały się w okolicach 62–65 tys. USD oraz 84–87 tys. USD.
Szczegóły dotyczące tych poziomów przedstawiono w analizie krytycznych poziomów cenowych Bitcoina.
Dla inwestorów oznaczało to jedno: Bitcoin znalazł się pomiędzy dwiema interesującymi strefami.
A rynek kryptowalut bardzo lubi sytuacje, w których można zapytać:
„Czy właśnie odbijamy, czy dopiero się rozpędzamy w dół?”
Wieloryby robią swoje
W tym samym czasie część traderów zaczęła grać na spadki Bitcoina przed posiedzeniem FOMC.
Jednocześnie zachowanie dużych posiadaczy BTC wyglądało inaczej. Jak wskazywały dane omawiane w analizie zachowania traderów i bitcoinowych wielorybów przed decyzją Fed, część dużych inwestorów nie zachowywała się tak, jak sugerowałaby ostrożność mniejszych uczestników rynku.
I tutaj pojawia się odwieczny problem kryptowalut:
kto ma rację – trader z pięcioma ekranami czy wieloryb z portfelem większym niż PKB małego państwa?
Odpowiedź zna rynek.
My dowiemy się później.
Złoty krzyż daje nadzieję… ale jest jeden haczyk
Na wykresie BTC pojawił się również sygnał określany jako złoty krzyż.
Historycznie podobne formacje były przez analityków traktowane jako potencjalnie pozytywne sygnały techniczne. Jednocześnie sama formacja nie jest gwarancją wzrostów.
Szczegółowo temat został opisany w analizie złotego krzyża na wykresie Bitcoina.
Czyli wykres mówi:
„Może będzie dobrze”.
A rynek odpowiada:
„Dziękuję, zobaczymy”.
Bitcoin za 250 tys. USD? Model mówi: możliwe
Jeszcze ciekawszy temat pojawił się w analizach modeli opartych na kosztach wydobycia.
Jeden z nich wskazuje na możliwość znacznie wyższej wyceny Bitcoina w kolejnych etapach cyklu, a wśród pojawiających się scenariuszy znalazł się poziom nawet 250 tys. USD.
Warto jednak podkreślić, że model oparty na kosztach wydobycia jest narzędziem analitycznym, a nie gwarancją przyszłej ceny. Więcej informacji można znaleźć w analizie modelu wyceny Bitcoina opartego na kosztach wydobycia.
Bo gdyby Bitcoin miał instrukcję obsługi, prawdopodobnie pierwsza strona wyglądałaby tak:
„Cena może się zmienić bez ostrzeżenia”.
Ethereum też nie zamierza siedzieć cicho
Bitcoin oczywiście kradnie większość nagłówków, ale Ethereum również ma swoje pięć minut.
We wrześniowych analizach pojawiały się scenariusze zakładające możliwość powrotu ETH w kierunku 3000 USD. Temat został przedstawiony w analizie prognozy ceny Ethereum.
Czy Ethereum tam dotrze?
Tego oczywiście nie można traktować jako pewnika.
Rynek kryptowalut nie podpisuje umów przedwstępnych z analitykami.
I wtedy wkroczyli hakerzy
Jeżeli ktoś pomyślał, że największym zagrożeniem dla inwestora jest spadek ceny o 10 proc., cyberprzestępcy mają na ten temat inne zdanie.
Według danych przedstawionych w analizie strat spowodowanych atakami hakerskimi na rynek kryptowalut straty od 2025 roku sięgnęły miliardów dolarów.
To pokazuje, że przy kryptowalutach trzeba pilnować nie tylko ceny BTC, ale również:
- giełdy,
- portfela,
- kluczy,
- urządzeń,
- aplikacji,
- domen internetowych,
- wiadomości e-mail,
- oraz tego, co właściwie podpisujemy.
Bo można mieć świetną analizę Bitcoina i przegrać cały mecz jednym kliknięciem.
Revolut i problem wycieku danych
Kolejnym ostrzeżeniem stała się sprawa Revolut.
Informacje o wycieku danych klientów Revolut zwróciły uwagę na problem bezpieczeństwa danych użytkowników usług finansowych.
Jeszcze ciekawszy był wątek dotyczący wykorzystania domeny rządowej w schemacie oszustwa, o którym pisał materiał dotyczący ataku na klientów Revolut.
To bardzo ważna lekcja również dla użytkowników kryptowalut.
Jeżeli wiadomość wygląda profesjonalnie, ma logo, ładną grafikę i poważnie brzmiącą domenę, to nadal może być pułapką.
Internet nauczył się już podrabiać garnitur.
MetaMask kontra fałszywy agent AI
A skoro mówimy o oszustwach, sztuczna inteligencja również dostała swoją rolę.
Pojawiły się ostrzeżenia dotyczące fałszywego agenta AI, który miał imitować interfejs MetaMaska. Temat opisano w informacji o fałszywym agencie AI podszywającym się pod MetaMask.
To jeden z tych momentów, kiedy technologia robi krok do przodu, a oszuści robią dokładnie ten sam krok.
Tyle że w przeciwnym kierunku.
CLARITY Act miał uporządkować amerykański rynek
W Stanach Zjednoczonych jednym z najważniejszych regulacyjnych tematów września był CLARITY Act.
Projekt miał stworzyć szersze ramy regulacyjne dla rynku aktywów cyfrowych.
Wcześniej Demokraci przedstawiali swoje propozycje zmian, o czym informowano w relacji dotyczącej kontrpropozycji do CLARITY Act.
Później sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej interesująca.
15 września Senat USA nie zdołał przeprowadzić ustawy dalej. Głosowanie zakończyło się wynikiem 50–49, podczas gdy do procedowania potrzebne było 60 głosów.
W mediach pojawiły się więc komentarze o końcu CLARITY Act.
Tymczasem rzeczywistość legislacyjna jest trochę mniej filmowa.
Projekt został zablokowany na tym etapie, ale procedura legislacyjna może być ponawiana i zmieniana.
Czyli:
„Koniec” w Kongresie często oznacza „wrócimy do tego później”.
Rynek zareagował nerwowo
Po głosowaniu nad CLARITY Act Bitcoin znalazł się pod presją. BTC spadł w okolice 75 tys. USD, osiągając poziomy niewidziane od kilku tygodni.
W tym momencie część rynku zaczęła pytać, czy Bitcoin znalazł lokalne dno.
Pojawiły się nawet analizy zakładające możliwość powrotu BTC w okolice 90 tys. USD już w listopadzie, o czym pisano w analizie lokalnego dna Bitcoina.
I znowu – to prognoza analityczna, a nie informacja o przyszłej cenie.
CLARITY Act nie dał rynku końca świata
Pojawiły się również analizy sugerujące, że niepowodzenie ustawy może mieć większe znaczenie dla rynku w dłuższej perspektywie niż w pojedynczym dniu.
Temat szerzej omawiano w analizie skutków niepowodzenia CLARITY Act dla rynku crypto.
Jednocześnie warto zauważyć, że Bitcoin nie przestał istnieć, Ethereum nie wyparowało, a blockchain nie wyłączył się na czas przerwy obiadowej.
Rynek po prostu dostał kolejną porcję niepewności.
Fed dorzuca własną cegiełkę
Jakby regulacji było mało, pojawiła się decyzja Rezerwy Federalnej.
16 września Fed podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych do przedziału 3,75–4,00 proc.. Jednocześnie nowe prognozy wskazywały na dalszą uwagę rynku skierowaną na politykę pieniężną USA.
W kontekście reakcji rynku pojawiły się również informacje, że Bitcoin zachował się inaczej, niż można było oczekiwać po samej decyzji dotyczącej stóp.
I tutaj wydarzyła się rzecz ciekawa.
Bitcoin zamiast zrobić to, czego oczekiwaliby wszyscy po podwyżce stóp, wzrósł.
Według analiz rynkowych część ruchu wynikała z tego, że decyzja była już wcześniej uwzględniona w cenach.
Czyli po raz kolejny:
rynek zrobił coś, czego nie powinien zrobić według podręcznika.
Kryptowaluty – 1.
Podręcznik ekonomii – 0.
BlackRock sprzedaje, inni kupują
Na rynku instytucjonalnym również nie było jednomyślności.
Pojawiły się informacje o sprzedaży Bitcoina i Ethereum przez fundusze związane z BlackRockiem, o czym informowano w analizie odpływów z pozycji związanych z BTC i ETH.
Z drugiej strony pojawiły się informacje o zakupach Bitcoina przez Morgan Stanley, opisanych w materiale dotyczącym powrotu instytucji do BTC.
To bardzo ważne.
Nie można mówić:
„Instytucje kupują Bitcoina”.
Bardziej precyzyjne jest:
„Część instytucji kupuje, część sprzedaje, a ich strategie są różne”.
Korporacyjne skarbce zaczynają mieć problem
Coraz większą uwagę przyciągają także firmy, które budowały własne skarbce kryptowalutowe.
Analizy dotyczące korporacyjnych skarbców BTC, ETH i SOL pokazują, jak mocno kryptowaluty weszły już do strategii części przedsiębiorstw.
Ale pojawił się również drugi problem: gdy cena aktywów spada, spada również wartość takiego skarbca.
Dlatego temat korporacyjnego gromadzenia Bitcoina zaczął być analizowany znacznie ostrożniej, a szerzej pisał o tym materiał dotyczący problemów firmowych skarbców kryptowalutowych.
Kupowanie BTC przez spółkę to bowiem nie tylko:
„Kupiliśmy Bitcoin”.
To również:
„A teraz wpiszmy go do bilansu i zobaczmy, co powie księgowa”.
USA myślą o strategicznej rezerwie Bitcoin
Równolegle trwa dyskusja o amerykańskiej rezerwie Bitcoina.
Jedna z propozycji zakładała ograniczenie możliwości sprzedaży aktywów znajdujących się w strategicznej rezerwie przez 20 lat. Szczegóły przedstawiono w analizie projektu dotyczącego strategicznej rezerwy BTC.
Warto jednak ponownie podkreślić:
projekt ustawy nie jest tym samym co obowiązujące prawo.
I właśnie dlatego przy informacjach politycznych dotyczących kryptowalut warto czytać więcej niż sam nagłówek.
Kryptowaluty chciały uciec od systemu. System zaczął je regulować
To chyba jeden z największych paradoksów całego rynku.
Bitcoin powstał jako system niezależny od tradycyjnych instytucji finansowych.
Tymczasem dziś mamy:
- banki inwestycyjne,
- ETF-y,
- państwowe rezerwy,
- regulacje,
- SEC,
- Kongres,
- instytucjonalnych inwestorów,
- korporacyjne skarbce,
- tokenizowane akcje.
Jak zauważono w analizie ewolucji kryptowalut od idei antysystemowej do regulowanego rynku, rynek, który miał omijać tradycyjny system, coraz mocniej próbuje się z nim dogadać.
Bitcoin przyszedł więc obalić system.
System odpowiedział:
„Dobrze, ale najpierw wypełnij formularz”.
Tokenizacja akcji może być kolejnym etapem
Jednym z ciekawszych kierunków rozwoju rynku jest tokenizacja tradycyjnych aktywów.
SEC zaczęła otwierać drogę do rozwoju tokenizowanych akcji, co może być istotnym krokiem w łączeniu tradycyjnych rynków finansowych z technologią blockchain. Temat szerzej opisano w informacji dotyczącej tokenizowanych akcji.
To może być ważniejsze dla przyszłości blockchaina niż kolejna memecoinowa sensacja.
Bo jeśli blockchain zacznie być wykorzystywany do reprezentowania realnych aktywów finansowych, kryptowaluty przestaną być wyłącznie osobną klasą aktywów.
Staną się częścią infrastruktury finansowej.
Bitcoin nie jest anonimowy
Kolejny mit, który warto odłożyć na półkę, brzmi:
„Bitcoin zapewnia pełną anonimowość”.
Nie do końca.
Blockchain Bitcoina jest publiczny, a przepływy środków można analizować. O możliwościach śledzenia transakcji i problemach prywatności szerzej pisano w analizie prywatności portfeli Bitcoin.
Bitcoin zapewnia pseudonimowość, ale nie oznacza to magicznej peleryny niewidzialności.
Blockchain pamięta.
I ma zdecydowanie lepszą pamięć niż niejeden inwestor.
Celsius kontra BitMEX
W tle nadal toczą się również sprawy związane z dawnymi kryzysami rynku.
Celsius pozwał BitMEX w związku z 6360 BTC. Szczegóły przedstawiono w informacji dotyczącej pozwu Celsiusa przeciwko BitMEX.
To przypomina, że świat kryptowalut ma również swoją część sądową.
A tam nie ma wykresu świecowego.
Są za to prawnicy, dokumenty i rachunki.
CoinEx i kolejny problem z giełdą
Pojawiły się również informacje dotyczące zamknięcia giełdy CoinEx oraz problemów związanych z wypłatami.
Temat opisano w materiale dotyczącym zamknięcia giełdy CoinEx i opóźnionych wypłat.
I znowu wraca stara zasada:
nie myl giełdy z własnym portfelem.
Jeżeli aktywa pozostają na giełdzie, użytkownik musi ufać jej infrastrukturze, bezpieczeństwu i zdolności do realizowania wypłat.
Adopcja kryptowalut rośnie, ale nie wszędzie tak samo
Mimo wszystkich problemów kryptowaluty nadal zwiększają swoją obecność w gospodarce.
Dane dotyczące adopcji pokazują jednak duże różnice pomiędzy poszczególnymi państwami. Ciekawy przykład opisano w analizie wzrostu adopcji kryptowalut u jednego z sąsiadów Polski.
To ważne, ponieważ rozwój rynku nie zależy wyłącznie od ceny Bitcoina.
Liczą się także:
- regulacje,
- dostępność usług,
- edukacja,
- podatki,
- infrastruktura,
- zaufanie społeczne,
- bezpieczeństwo.
Podatek od kryptowalut również trafia na stół
W Polsce rozwija się również dyskusja dotycząca podatków.
Propozycje zmian w opodatkowaniu kryptowalut opisano w materiale dotyczącym projektu zmian podatkowych dla rynku crypto.
Dla inwestora to bardzo istotne.
Bo można mieć piękny wynik na wykresie.
Potem przychodzi Excel.
Excel nie jest pod wrażeniem.
A co z Orlenem i kryptowalutami?
Wśród nietypowych informacji pojawił się również wątek dotyczący transakcji związanej z ropą i kryptowalutami, w którym pojawia się kwota 132 mln USD.
Temat opisano w materiale dotyczącym transakcji związanej z Orlenem, ropą i kryptowalutami.
To kolejny przykład tego, że aktywa cyfrowe coraz częściej pojawiają się w kontekście dużych transakcji, międzynarodowych przepływów finansowych i geopolityki.
Jednocześnie właśnie w takich historiach szczególnie ważne jest oddzielanie informacji potwierdzonych od interpretacji i medialnych nagłówków.
Co dalej z Bitcoinem?
I tutaj wracamy do najważniejszego pytania.
Bitcoin w połowie września znalazł się w okolicach 75–77 tys. USD. Dane z 18 września wskazywały na odbicie w okolice 77 tys. USD po wcześniejszych spadkach.
Technicznie rynek obserwuje kilka poziomów.
Fundamentalnie uwagę przyciągają:
- decyzje Fed,
- regulacje w USA,
- CLARITY Act,
- przepływy ETF,
- zakupy instytucjonalne,
- zachowanie wielorybów,
- kondycja korporacyjnych skarbców.
Do tego dochodzą kwestie bezpieczeństwa i sytuacja poszczególnych giełd.
Czy Bitcoin pójdzie w górę?
Czy spadnie?
Czy najpierw zrobi jedno, potem drugie, a na końcu trzecie tylko po to, żeby zirytować wszystkich?
Tego nie da się wiarygodnie przesądzić.
I właśnie dlatego prognozy cenowe warto traktować jako scenariusze, a nie obietnice.
Najważniejszy wniosek z września 2026
Jeżeli spojrzeć na wszystkie te wydarzenia razem, widać coś bardzo ciekawego.
Rynek kryptowalut przestał być wyłącznie historią o Bitcoinie.
Dziś jest to jednocześnie:
technologia + finanse + regulacje + polityka gospodarcza + cyberbezpieczeństwo + instytucje + podatki + psychologia inwestorów.
Mamy Bitcoin.
Mamy Ethereum.
Mamy Solanę.
Mamy ETF-y.
Mamy banki.
Mamy korporacyjne skarbce.
Mamy państwowe rezerwy.
Mamy tokenizowane akcje.
Mamy regulatorów.
Mamy hakerów.
Mamy sztuczną inteligencję.
Mamy giełdy, które mogą mieć problemy.
I mamy inwestorów, którzy po każdym większym ruchu BTC pytają:
„To już dno?”
Po czym pięć minut później:
„A może jednak ATH?”
Bitcoin w 2026 roku to już zupełnie inna historia
Najważniejsza zmiana nie polega nawet na tym, ile kosztuje jeden BTC.
Polega na tym, że kryptowaluty weszły znacznie głębiej do tradycyjnego świata finansów.
Jednocześnie wrześniowe wydarzenia pokazują, że wraz ze wzrostem znaczenia rynku rośnie również znaczenie regulacji, bezpieczeństwa i odpowiedzialności użytkowników.
Dlatego przy kryptowalutach coraz mniej wystarcza pytanie:
„Ile będzie kosztował Bitcoin?”
Znacznie ciekawsze są pytania:
Kto go kupuje?
Kto sprzedaje?
Jakie są regulacje?
Gdzie są aktywa?
Jak są zabezpieczone?
Jak wygląda opodatkowanie?
Co robią instytucje?
I przede wszystkim:
czy wiemy, co właściwie kupujemy?
Bo Bitcoin może kiedyś kosztować 100 tys., 200 tys. czy jeszcze więcej.
Ale zanim zaczniemy liczyć przyszłe miliony, dobrze upewnić się, że nasze obecne kryptowaluty nie stoją przypadkiem na giełdzie, która właśnie ogłosiła problemy z wypłatami.
Wrzesień 2026 w jednym zdaniu?
Bitcoin nadal żyje, Ethereum nie odpuszcza, instytucje kombinują, regulatorzy piszą ustawy, hakerzy szukają okazji, a inwestorzy jak zwykle próbują zgadnąć, co zrobi wykres.
Czyli…
wszystko po staremu. Tylko trochę drożej.
Legiobiznes.pl Kryptowaluty, Bezpieczeństwo IT, E-biznes | LegioBiznes.PL